09:18

Liczę sobie

Już od ponad roku w naszej biblioteczce gości seria "Czytam sobie"- zbieramy kolejne tomiki, a nasza kolekcja jest już całkiem obszerna. 
Póki co czytam ja, ale już za chwileczkę, już za momencik Ewa (5 lat) zacznie samodzielne czytanie i wtedy powrócimy do wszystkich książeczek. 
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić kolejną serię - tym razem "Liczę sobie". 
Podobnie jak z czytaniem i tu przekazywanie wiedzy zostało umiejętnie rozłożone na trzy poziomy. 
Sięgnęłyśmy po poziom pierwszy - przeznaczony dla 4-5 latków i poznałyśmy perypetie zabawnego Króla Gromoryka (teksty autorstwa Wojciecha Widłaka, zadania i zabawy matematyczne - Anna Bobryk). 
Obie książeczki są świetnym sposobem na wprowadzenie dziecka w świat matematyki - zabawnie, ciekawie i bajkowo. 

Pierwsza pozycja "Król Gromoryk i zagadkowy smok" ma na celu pomóc dziecku dostrzegania regularności w otoczeniu, wychwytywania tego, co się powtarza i kontynuowania tego - zgodnie z dostrzeżoną regularnością. 







"Jeżeli cokolwiek w otoczeniu się powtarza i układa w rytm, przestaje budzić niepokój"









Kolejna część "Król Gromoryk i jajko na miękko" wspomaga naukę grupowania elementów pasujących do siebie pod jakimś względem oraz pojęć: większy, mniejszy, największy, najmniejszy, coraz większy, coraz mniejszy, dłuższy, najdłuższy, tej samej długości, o 1 więcej, o 1 mniej.







"Dorośli nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że kształtowanie pojęć w umysłach dziecięcych bazuje na klasyfikacji"









Nam spodobała się różnorodność zadań, których rozwiązywanie poprzedziłyśmy lekturą całego opowiadania. Dziecko uzupełnia, koloruje, dopasowuje, a w niektórych zadaniach nakleja naklejki załączone do książeczki. 
Treść zadań nawiązuje do wcześniej przeczytanej historii przez co dla dziecka jest atrakcyjna i bardziej rzeczywista. 

Jak na dziecko matki intensywnie gotująco-wypiekającej przystało - Ewie bardzo przypadły do gustu zadania związane z kulinariami :) 
Muszę przyznać, że mi również. 
Zresztą przypomniało mi to matematyka z mojej szkoły podstawowej, który co bardziej oporniejszym uczniom zwykł tłumaczyć zadania przy użyciu przykładów z jedzeniem :) Zawsze działało!

I właśnie o to chodzi - matematyka otacza nas i jest obecna we wszystkich płaszczyznach naszego życia. Zanim przejdziemy do poważnego liczenia zachęćmy dziecko do porównywania, klasyfikowania czy przeliczania np. liści, kasztanów, ciastek czy ptaków na drzewie. Porównujmy długość makaronów na talerzu, kamieni leżących na podwórku czy kawałków czekolady. Budujmy różnej wielkości wieże z klocków, czy nalewajmy niepełne szklanki pysznego soku, a potem porównujmy, w której jest go najwięcej bądź najmniej. 
Nauka przez zabawę będzie zawsze przyjemnością a nie przykrym obowiązkiem. 




Serię "Liczę sobie" oceniamy bardzo wysoko i polecamy innym przedszkolakom - 4-5 latkom. 

Seria ukazuje się nakładem Wydawnictwa Egmont (Edukacyjny Egmont)






1 komentarz:

  1. Nie znamy tych książek, koniecznie muszę się im przyjrzeć:)

    OdpowiedzUsuń