Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia matki-kulinarki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia matki-kulinarki. Pokaż wszystkie posty
15:26
Matka-kulinarka cyborg?
Ostatnio wiele osób zadaje mi pytanie:
Jak ty to robisz, że sobie dajesz radę?
Jak ty to robisz, że sobie dajesz radę?
Zaczęłam się już zastanawiać czy może mój wygląd zewnętrzny o tym świadczy, może mam jakiś obłęd w oczach i nie zdaję sobie z tego sprawy?
Spuszczam to jednak na karb zainteresowania jak wyrobić można z trójką dzieci.
Otóż można.
Można je nakarmić, ubrać, przewietrzyć, przytulić, pobawić się z nimi i odrobić lekcje, a wieczorem zaśpiewać kołysankę i przeczytać kolejny rozdział kolejnej książki.
Można przy tym piec i gotować, prowadzić blog, kręcić filmiki i pisać bajki i jeszcze przez telefon porozmawiać.
Bo matka-kulinarka potrafi...
Jak?
- musi być jak jednoręki bandyta - w drugiej ręce trzyma przecież dziecko. Okazuje się, że ręka nietrzymająca dziecka może wykonywać naprawdę wiele czynności.
- karmiąc piersią i pisząc jednocześnie (dłoń matki jest w stanie rozciągnąć się i objąć całą klawiaturę - jednak duże P jest wciąż problemem, staram się go unikać na początku zdań, ale mnie prześladuje (dla wyjaśnienia - druga ręka podtrzymuje dziecko karmione)
- jedną nogą kołysząc kołyskę na kółkach (na dłuższą metę nie polecam - biodro mi trochę wysiadło), drugą nogą łapiąc równowagę. Ręce w tym czasie wolne - mogą np. obierać ziemniaki lub siekać cebulę.
- gotując i pomagając w odrabianiu lekcji (w międzyczasie odpisując na maile i pisząc wierszyk - warunkiem jest to, żeby komputer stał w kuchni (z dala od kuchenki i zlewu)
- można gotować i rozmawiać przez telefon jednocześnie popijając i zachwalając wyimaginowane zupki i herbatki wyprodukowane przez dziecko (trzeba mieć przy tym wyrozumiałych rozmówców)
- można oglądać ulubiony serial (przydaje się nagrywarka) jednocześnie piekąc ciasto (dźwięk miksera jest lepszy od wszystkich kołysanek), wieszając pranie i reagując na nawoływania z łazienki, trzeba tylko umiejętnie korzystać z funkcji "stop klatka". Jeden odcinek dzieli się co prawda na wiele małych części, ale po pewnym czasie można przywyknąć.
- uczyć przez doświadczenie czyli angażować do pomocy starsze dzieci (i to nie w kategorii wyzysk czy wykorzystanie, ale rozwijanie zdolności manualnych, poznawczych, estetycznych itd.), późniejsi życiowi partnerzy będą matce-kulinarce za to wdzięczni.
- w nocy, podczas karmienia, jest czas na zaplanowanie menu czy wymyślenie jakiejś nowej potrawy. Matka-kulinarka czasu nie marnuje.
Matka-kulinarka ma też wiele innych ciekawych cech, ale o tym kiedy indziej, bo właśnie minutnik (baaardzo przydatne urządzenie) daje znak, że kasza powinna już być gotowa.
A że czasem nie wszystko jest idealne, sterylne i w równą kosteczkę?
A kto powiedział, że ma być?
A kto powiedział, że ma być?
