poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Sardyńskie gnocchetti z boczkiem i groszkiem + KONKURS

W ramach naszego wspólnego cyklu Viva la pasta! zapraszam do zapoznania się z przepisem na Gnocchetti sardi con pancetta e piselli, czyli Sardyńskie gnocchetti z boczkiem i groszkiem. 
Tu (klik) możecie obejrzeć wegetariańską wersję Aleksandry, różniącą się również tym, że makaron został przygotowany z semoliny i wody. Ja tym razem przygotowałam makaron z mąki pszennej i jajek. 
Gnocchetti przygotowałam, dzięki deseczce, która przyjechała do mnie z Toskanii:)
Jeżeli też macie ochotę na wejście w posiadanie takiego sprzętu to zapraszam do wzięcia udziału w makaronowym konkursie (szczegóły na końcu wpisu).

Składniki makaronu (porcja na 4 głodne osoby):

  • 400 g mąki pszennej 
  • 4 jajka
Podane składniki wymieszać ze sobą (ja używam do tego miksera ze spiralnymi końcówkami) i zagnieść gładkie ciasto. 
Z ciasta formować wałki o średnicy ok. 1 cm i ciąć je na ok. 0,5 cm długości kawałki. 


Przy pomocy deseczki formować gnocchetti. Makaron gotować w osolonej wodzie ok. 6 minut.


Składniki sosu:
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oliwy
  • 80 g wędzonego boczku (zwiększyłam ilość do 160 g)
  • 250 g zielonego groszku (świeżego lub mrożonego)
  • 350 ml przecieru pomidorowego (z kartonika)
  • sól, pieprz







Czosnek posiekać i podsmażyć na oliwie. Dodać boczek pokrojony w małe plasterki i zielony groszek. Całość zalać przecierem pomidorowym. Dusić ok. 15 minut pod przykryciem. Jeśli sos jest zbyt gęsty można dodać kilka łyżek wody. Doprawić do smaku solą i pieprzem. 











 KONKURS

Pod tym postem należy pozostawić odpowiedź na pytanie:

"Jaką potrawę makaronową z dzieciństwa najlepiej wspominasz i dlaczego?"


Osoba, której wypowiedź najbardziej urzeknie prowadzącą blog, otrzyma nagrodę:  
deseczkę do formowania gnocchetti - prosto ze słonecznej Toskanii. 

Konkurs trwa od 29.04.2013 r.do 05.05.2013 r. 
W dniu 06.05.2013 r. zostanie ogłoszony Zwycięzca konkursu (osoby nie prowadzące bloga bardzo proszę o pozostawienie adresu mailowego i imienia lub nicka). Nagroda zostanie przesłana pocztą na podany przez Zwycięzcę adres. 

20 komentarzy:

  1. Viva la pasta! Niech zyja przepisy makaronowe. Mniam mniam z samego rana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksandra - zjadłabym znowu, nawet na śniadanie:)

      Usuń
  2. Gdy byłam mała (och jak daaawno to było) gdy tylko moja babcia wspomniała o makaronie na obiad wyruszałam do ogródka zbierać w koszulkę pomidory, cebulkę, czosnek, koperek, marchewkę, fasolkę i groszek cukrowy, wysypywałam z koszulki na stół kuchenny i czekałam, aż moja Babunia zamieni je w przepyszny sos pomidorowy

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście makaron z serem! Prostota to cecha tego dania, a jednak smak pozostaje to dziś ! Odtwarzany milion razy w celu powrotu do beztroskich lat.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze mówiąc najlepiej wspominam rosół. Ach, co to było za misterium. Babcia nastawiała warzywa i mięso, potem zdejmowała białą emaliowaną łyżką cedzakową szumowiny. Makaronem zajmował się Dziadek. Zagniatał z namaszczeniem ciasto, wałkował cienko, cieniutko, składał, oprószał mąką, kroił w długie, cienkie paseczki i rozkładał na starym, pociętym białym stole, żeby wyschły.
    Potem nadciągała rodzina, robiło się gwarno, moja Mama broniła makaronu przed łakomczuchami, i sama po cichu wyjadała go z durszlaka, reszta gości zawzięcie walczyła z Babcią, która sypała w talerze szalone ilości natki pietruszki...
    Do tej pory, gdy wałkuję makaron do rosołu, widzę oczami wyobraźni stare, zgrubiałe, spracowane ręce Dziadka, takie szorstkie, a jednocześnie czułe i precyzyjne. Od lat próbuję rozwałkować ciasto tak cienko, jak On. Przez chwilę poczuć ponownie jego obecność. I czasem, choć bardzo rzadko, ale jednak czasem mi się to udaje.
    Dlatego moim wyborem zawsze będzie rosół. To magia mojej rodziny zamknięta w domowym smaku.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ile to już lat upłynęło, oj duuużo, ale ten smak mam do dnia dzisiejszego.
    Mama robiła swojski makaron, ale kroiła go w takie grubsze wstążki. My jako dzieci chodziliśmy zbierać jagody (mieszkaliśmy bardzo blisko lasu). Świeżutkie jagody były ugniatane z cukrem i polewane na ciepły makaron.
    Było to najlepsze, najsmaczniejsze jedzenie pod słońcem.
    A dlaczego? No właśnie dlatego, że brzuszki były pełne i buzie umorusane jagodami, a przy tym śmiechu było co niemiara, bo wystarczyło, że się spojrzało na siostrę czy brata, a tu czarne ząbki i buźka.
    Marysia
    marysiag53@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajna deseczka i super danie, takie kolorowe ze az by sie chcialo zjesc!:) Ja jestem osobiscie wielbicielka pesto tak samo jak i moja starsza corcia:) Ale gnocchi tez pyszne:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja z dzieciństwa, najbardziej z czasu mojego przebywania w przedszkolu wspominam bardzo lubiane w Polsce, również w mojej rodzinie pochodzącej ze wschodu, kluski z białym serem. Wspominam je ponieważ ich do dnia dzisiejszego nie znoszę ;) moja babcia, która u nas w domu królowała w kuchni oszczędzała mnie przed tym daniem ale panie kucharki z przedszkola nie uwzględniały moich dziecięcych preferencji, czy jak kto woli wybrzydzania przy stole małej dziewuchy ;)to jest pierwsze moje skojarzenie jeżeli chodzi o dania makaronowe :) nie jak u większości pozytywne a wręcz odwrotnie ;)życzę smacznego i pozdrawiam serdecznie Anna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Makaron z dzieciństwa tylko ten domowy, przygotowywany przez moją babcię. Jego smak był wyjątkowy a "sklepowe" makarony (nawet te świeże) nie dorastają mu do pięt.
    Jako dziecko lubiłam przygotowywać z babcią makaron - ona ugniatała i rozwałkowywała ciasto a ja kroiłam je w paseczki. Nieważne, że kluski były krzywe i różnej długości. Smakowały wyjątkowo, bo sama je kroiłam.
    Moim ulubionym daniem z dodatkiem makaronu była zupa pomidorowa ugotowana na warzywach z własnego ogródka, podana z prawdziwą śmietaną - mogłam ją jeść codziennie.

    Justyna
    tyskatyska88@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudny ten makaron:).
    Moje makaronowe wspomnienie to makaron z serem i cukrem ...po prostu go uwielbiam:)
    Buziaki
    Jola
    jolantamarel@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. najmocniej pamiętam makaron, który robiła Babcia w domu. Na targu kupowała "od baby" jajka stłuczki, wlewane po prostu do słoika, bo takie kosztowały grosze - nikt wtedy nie przejmował się jakąś salmonellą. W domu przecedzała je przez gęste sito żeby pozbyć się ew. resztek skorupek. Potem zagniatała dużą ilość ciasta, często z kilku kg mąki. Na dużym stole wałkowała cienkie, żółte placki i rozwieszała je po cały mieszkaniu na ściereczkach żeby obeschły. Makaronowe płaty wisiały na oparciach wszystkich krzeseł, na drzwiach szafy i kredensu, na oparciu kanapy. A potem, gdy przeschły, było wielkie krojenie. Cienkie nitki do rosołu, grubsze wstążki do pomidorowej, jeszcze grubsze do owoców czy sera ze śmietaną no i łazanki do kapusty. Część szła od razu do gotowania a część suszyła się rozłożona na prześcieradle. Potem Babcia wsypywała makaron do lnianych woreczków i był zapas na jakiś czas. Wisiały sobie takie pakunki w śpiżarni, pod ręką. To była taka makaronowa mała fabryczka i bardzo cieszyłam się kiedy mogłam trochę pomóc wałkować. A jak Babcia nie widziała to podjadałam nawet takie surowe ciasto :) izakulinska@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedy myślę o potrawie makaronowej z dzieciństwa, to czuję zapach kartoflanki z zacierką. Zupa niby nie wyszukana, ale te małe własnoręcznie rwane kluseczki to cały smak zupy... Pamiętam jaką zawsze miałam frajde rwąc takie kluseczki z wielkiego "placka makaronowego", takich rzeczy chyba się nie zapomina. Kto zna tą potrawe to napewno się ze mną zgodzi :) Dziś sama jestem mamą i pewnie niedługo wrócę do tego przepisu a rwanie kluseczek zlece córeczkom.
    Pozdrawiam, Iza.
    izabela.burylo@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Makaronowa potrawa z dzieciństwa? Myślę, że tak jak w wielu domach - makaron robiony przez moją mamę, ręcznie krojony i gotowany do rosołu. Moje wspomnienie to także makaron z twarogiem i smażonym boczkiem, który uwielbiałam, uwielbiam i będę uwielbiać. Najbardziej jednak w mojej pamięci tkwi zapiekanka z makaronu i jabłek, z cukrem i cynamonem, którą moja mama robiła gdy w niedzielę wieczorem zabrakło chleba na kolację, albo gdy nagle zachciało nam się czegoś słodkiego na podwieczorek. Pachniało w całym domu a znikała w tempie ekspresowym. Ostatnio nawet ją zrobiłam, ale... czy to już nie te jabłka co kiedyś, czy może zabrakło maminego serca, a może ja dorosłam - ale nie smakowała już jak ta pieczona w piekarniku kuchni węglowej, w domu pełnym wesołej rodzinki... smaczniezjoanna@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeżeli mówimy o potrawie, to są to zdecydowanie kluski ze skwarkami i twarogiem. Szczerze mówiąc, nie przypominam sobie innych makaronowych dań. Za to doskonale pamiętam makaron rozkładany na oparciach tapczanu w dużym pokoju w sobotę. Suszył się tak do niedzielnego rosołu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Najmilej wspominam makaron zapiekany z jabłkami, przyrządzany przez moją Babcię.

    Zawsze sama robiła makaron. Uwielbiałam patrzeć, jak najpierw długo zagniata ciasto, a potem wałkuje je w wielki okrąg. Kiedyś Dziadek wszedł do kuchni i powiedział, że Babcia rozwałkowuje księżyc, który nocą świeci na niebie.

    Potem Babcia dzieliła „księżyc” na wstążki i zostawiała do wysuszenia. Nadszedł czas na jabłka. Obierała je- zawsze więcej, bo jakoś w mojej obecności znikały jej z miski… ;) Kroiła, a następnie smażyła.
    Mała Paulinka zawsze stała przy kuchni i drewnianą łyżką mieszała jabłka, które powoli zamieniały się w gęsty mus. Ubywało ich, oczywiście drogą parowania- raz sparzony pyszczek był przestrogą na długie lata :) Jednocześnie Babcia gotowała makaron.

    Potem układała warstwy makaronu i jabłek w naczyniu wysmarowanym masłem. Posypywała je obficie cynamonem, a następnie umieszczała w piekarniku. Zawsze z niecierpliwością czekałam na moment, kiedy w całym domu będzie pachnieć jabłkami z cynamonem. Do dzisiaj jest to (obok wanilii) mój ulubiony zapach. Kojarzy mi się z dzieciństwem, z domem, z miłością…

    Makaron przyrządzony przez Babcię był przepyszny. Najbardziej, oprócz smaku i zapachu jabłek i cynamonu, lubiłam skarmelizowany cukier, oblepiający makaron. Przypominał mi małe kawałeczki bursztynu. Jadalnego, chrupiącego bursztynu. ;)

    Każda chwila, którą do dzisiaj spędzam z Babcią w kuchni, jest bezcenna. Teraz najczęściej lepimy razem pierogi. Po rozwałkowaniu ogromnego „księżyca” i wycięciu kółek, przygotowujemy je razem. Tylko dlaczego Babcia potrafi zrobić trzy w czasie, w którym ja zrobię jednego? ;) Kiedy żartobliwie jej to wypominam, mówi, że po tylu latach też będę wszystko tak szybko przygotowywać.
    Cóż, Babci na pewno nie przebiję. ;)

    paulina.korpak@wp.eu

    OdpowiedzUsuń
  15. Gdy pomyślę o swoim dzieciństwie to makaron kojarzy mi się z obiadami w gorące, letnie popołudnia. Wtedy moja mama gotowała dużą ilość makaronu. Razem z bratem i siostrą dostawaliśmy talerz pełen makaronu, posypany pokruszonym twarogiem oraz cukrem i polany pyszną śmietaną. W sezonie truskawkowym śmietana bywała często wymieszana z pokrojonymi drobno lub rozgniecionymi, słodkimi truskawkami. Najczęściej w takim dniach jedzenie obiadu kończyło się dokładnym wylizaniem talerzu, bo wszyscy to uwielbialiśmy. To danie to był dla mnie prawdziwy symbol lata, do dzisiaj czasem z wielkim sentymentem przygotowuję sobie taki makaron i jem go z wielką przyjemnością - chociaż to nic wykwintnego. Ale myślę, że w tym wszystkim chodzi o to, że dobre wspomnienia, małe drobiazgi takie jak ten makaron sprawiają, że człowiek czuje się dobrze. I ja czuję się dobrze jak myślę o makaronie z serem, śmietaną i owocami.

    OdpowiedzUsuń
  16. szczerze mówiac zawiodłam sie, chociaz nie wiem czemu oczekiwalam ze to bedzie coś wybitnego,najgorsze w całym zestawie były kluski, sos ok, no ale polączenie czosnku, sosu pomidorowego i boczku raczej nie może się nie udac, ładnie wygląda na zdjeciach,nawet specjalnie kupiłam groszek mrożony, bo świeży nieosiągalny, ale zmarnowalam czas i na pewno nie powtórzę, jeszcze wypróbuję jakiś przepisa zanim się zupełnie zrażę;) szkoda ze taki falstart....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem. Czy z tymi kluskami było coś nie tak (czy były robione ręcznie czy kupione?)? Czy w ogóle chodzi o zestawienie makaronu z takim sosem jako nie udane?

      Usuń
  17. kluski robilam wg przepisu powyzej,to w sumie klasyczne ciasto makaronowe, kluski wyszly twarde niesmaczne, klusek kupnych bym nie oceniala,wiadomo jeden producent robi lepsze, jeden gorsze;) ale sos ok, jak wczesniej pisalam taki sos nie mógł być zły;) teraz spróbuję domowa nutelle, jak nie wyjdzie poddaje sie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok. Rozumiem. Z domowym makaronem jak z kupnym - też zależy od rodzaju użytej mąki. Moje były smaczne:) Powodzenia z "nutellą".

      Usuń

O mnie

Moje zdjęcie
Dlaczego Bajkorada? Ponieważ doradzam jak gotować proste posiłki dla całej rodziny, (trójki dzieci) a w wolnych chwilach piszę bajki.

Szukaj po haśle

agrest ajvar akcje konkursowe amarantus ananas anchois awokado babeczki babka Bajeczna Fabryka bajgle BAJKI bakalie bakłażan banan banany bazylia beza bezglutenowe białka bigos biszkopt bita śmietana boczek borówki botwinka Boże Narodzenie bób brokuł brownie brukselka brzoskwinie budyń bulion bułeczki bułka buraki cake pops cebula chałka chałwa chipsy chleb chrusty ciasta ciasteczka na 10 rączek ciastka ciastka drożdżowe ciastka Olka ciasto ciasto bezglutenowe ciasto czekoladowe ciasto drożdżowe ciasto francuskie ciasto parzone ciasto ucierane ciasto z oliwą ciasto z owocami ciecierzyca coolomat cukinia curry cydr cynamon cytryna czarna rzepa czekolada czereśnie czosnek daktyle danie jednogarnkowe deser dla rodziców do pieczywa drożdże dynia dżem eklery fasola faworki fenkuł figi Filmy flaki galaretka garnek rzymski gęś gnocchi gofry gołąbki groch groszek gruszki grzyby humor imbir indyk inne jabłka jagody jagodzianki jajka jajko jarmuż jogurt kaczka kajmak kakao kalafior kalarepa kalmary kapary kapusta karkówka karmel Karnawał kasza kasza gryczana kasza jaglana kasza jęczmienna kasza manna kasztany kawa keks kiełbasa kisiel kiszona kapusta kluski kminek knedle knish kokos koperek kopytka kotlety krokiety królik kruche ciasto kruszonka kuchnie świata kukurydza kurczak kurczak wędzony kurki kurkuma lazania leczo lody lukier lukier plastyczny łosoś majonez mak makaron makowiec makrela maliny mandarynki mango marcepan marchewka masa budyniowa masa czekoladowa masa jagodowa masa kajmakowa masa serowa masa śmietanowa masa truskawkowa masa z pianek marshmallow mascarpone masło orzechowe maślanka mazurek mąka gryczana mąka kasztanowa mąka kukurydziana mąka orkiszowa mąka razowa mąka żytnia mięso mielone mięta migdały miód mleko mleko kokosowe mleko skondensowane mleko w proszku młoda kapusta moje dzieci morele mozzarella mrożonki muffinki murzynek musli na parze nagrody i wyróżnienia naleśniki natka pietruszki nektarynki nutella obiad obiad na słodko ogórek ogórek kiszony ogórki Olek recenzuje oliwa oliwki omlet oponki orzechy oscypek otręby owoce morza pancakes panierowane papryka parmezan pascha pasta pasztet pączki pesto pęczak pieczarki pieczywo pierniki pierogi pistacje pizza placki placuszki płatki jęczmienne płatki owsiane podroby podróże polewa czekoladowa POLITYKA PLIKÓW COOKIES pomarańcza pomidory pomidory suszone por porzeczki przemyślenia matki-kulinarki przetwory przyjęcie dla dzieci ptysie pulpety rabarbar racuchy radicchio recenzje filmów recenzje filmów dla dzieci recenzje gier recenzje książek recenzje restauracji ricotta risotto rodzynki rogale rogaliki rolada roszponka rozmaryn rukola ryby ryż rzodkiewki sajgonki sałata sałatka sałatki samsa schab seler seler naciowy semolina ser ser feta ser kozi ser pleśniowy ser pleśniowy. serek homogenizowany serek topiony sernik sezam siemię lniane skorupki waflowe słonecznik soczewica soja sok sos beszamelowy sos czosnkowy sos pomidorowy sos sojowy sól strucla sucharki surimi surówka szafran szarlotka szczaw szczypiorek szparagi szpinak szybki obiad szynka śledź śliwki śmietana śniadanie tarta Tłusty Czwartek tofu topinambur torty trufle truskawki tuńczyk twaróg Viva la pasta wafle Walentynki wanilia warsztaty warzywa gotowane wątróbka Wielkanoc wieprzowina wino wiśnie wołowina z dżemem z owocami zakwas pszenny zakwas zytni zapiekanka zdrowie zielony groszek ziemniaki zrazy zupa zupy żelatyna żółtka żółty ser żurawina żurek

Prawa autorskie

Wszystkie teksty oraz zdjęcia potraw zamieszczane na blogu są wyłącznie mojego autorstwa. Osoby zainteresowane powielaniem, publikacją bądź innego rodzaju wykorzystaniem zamieszczanych tu treści proszę o kontakt pod adresem e-mailowym: a.cirin@wp.pl.