środa, 13 sierpnia 2014

Wycieczka do niemieckiego Legolandu


Wyprawę do Legolandu zaplanowaliśmy jako jeden z etapów naszej podróży do Toskanii.
Podróż z Warszawy do Gunzburga zajęła nam razem z przerwami 12 godzin. Na miejscu mieliśmy zarezerwowane noclegi w hotelu oddalonym kilka kilometrów od Legolandu. Dziesięć minut przed godziną otwarcia (10:00) wjechaliśmy na (w połowie już wypełniony) parking.


Zdecydowaliśmy się wcześniej na zakup biletów na stronie co polecam, ponieważ unika się stania w długich kolejkach do kas, można też trafić na promocje (jest specjalne wejście da osób z biletami zakupionymi on-line). Od razu po wejściu (na lewo od kas) polecam też zakupić bilet parkingowy (przy wyjściu można natrafić na większe kolejki). 
W związku z tym, że Legoland jest miejscem niezwykle zatłoczonym można "oznakować" dzieci opaskami (pojemniki przy wejściu) i wpisać imię, nazwisko i numer telefonu do rodzica. 
Teren parku jest naprawdę bardzo rozległy, warto więc na wstępie przestudiować plan i po kolei zwiedzać atrakcje. Do tych największych od razu ustawiają się długie kolejki (czas oczekiwania od 15 do 30 (lub więcej) minut. My w trakcie zorientowaliśmy się, że można dokupić specjalną przepustkę uprawniającą do wejścia osobną bramką bez kolejki. Nie mniej jednak, nawet stojąc w kolejkach udało się nam zaliczyć większość atrakcji. 

Osobiście nie lubię rozrywek typu wielkie zjeżdżalnie czy roboty, które zarzucają człowiekiem jak zabawką, występowałam więc głównie jako fotograf i chętnie zwiedzałam z dziewczynkami placyki dla maluchów:) 




Olek z mężem nie omieszkali skorzystać z czego się tylko dało  - choć przejażdżka roller coasterem chyba wywarła na nich zbyt duże wrażenie:)




Dostęp do poszczególnych atrakcji jest ograniczony - zarówno wiekiem jak i wzrostem dzieci (większe atrakcje z reguły od 120 cm). Najmłodsze dzieci powinny korzystać z urządzeń pod opieką dorosłych. Wszystko jest jasno i wyraźnie opisane przy wejściach do poszczególnych miejsc. 

Na terenie Legolandu jest dużo toalet (czystych!) i kraników, z których można pić wodę. Jest dużo stoisk z lodami i przekąskami - niestety dość drogimi i raczej fast foodowymi. My byliśmy zaopatrzeni w napoje, przekąski i owoce. Choć ciężko było odmówić dzieciom lodów:)



Dobrze jest zabrać ze sobą rzeczy na przebranie, ponieważ w kilku miejscach natrafiamy na atrakcje wodne (my byliśmy w bardzo upalny dzień i nie było potrzeby przebierania się, bo wszystko schło w oczach, ale Ewa skorzystała ze strefy, w której maluchy mogą się pluskać i przydała się bielizna na zmianę (można nawet zabrać kąpielówki). Pamiętać należy o nakryciach głowy i kremie z filtrem. 


Kiedy wychodziliśmy z Legolandu przed 19-tą byliśmy zdziwieni, że tak szybko zleciał nam cały dzień.  Zmęczeni, ale bardzo zadowoleni. Wszyscy - bez względu na wiek:)


5 komentarzy:

  1. Super atrakcja dla dzieci, ale ja jestem bardziej ciekawa Twoich wrażeń z Toskanii. To jedno z moich ukochanych miejsc:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Legoland jest super! I to bez wzgledu na plec :) Ja mam corki - starsza moglaby siedziec tam co miesiac :) Bylismy kilka razy ale faktycznie lepiej jak dziecko jest starsze bo wtedy ma dostep do wiekszej ilosci rozrywek :) Moja mlodsza jeszcze nie miala okazji sie tam wybrac ale pewnie i jej sie spodoba :) Widac ze wszysccy zadowoleni Aniu! Dla dzieci to super miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzena - ja podejrzewam, że nie był to też nasz jedyny raz :)

      Usuń
  3. Ja jeżdżę do duńskiego Legolandu (60 km to niezbyt daleka wyprawa), i go uwielbiam :) Szczególnie pingwiny - mogłabym je oglądać godzinami :)

    OdpowiedzUsuń

O mnie

Moje zdjęcie
Dlaczego Bajkorada? Ponieważ doradzam jak gotować proste posiłki dla całej rodziny, (trójki dzieci) a w wolnych chwilach piszę bajki.

Szukaj po haśle

agrest ajvar akcje konkursowe amarantus ananas anchois awokado babeczki babka Bajeczna Fabryka bajgle BAJKI bakalie bakłażan banan banany bazylia beza bezglutenowe białka bigos biszkopt bita śmietana boczek borówki botwinka Boże Narodzenie bób brokuł brownie brukselka brzoskwinie budyń bulion bułeczki bułka buraki cake pops cebula chałka chałwa chipsy chleb chrusty ciasta ciasteczka na 10 rączek ciastka ciastka drożdżowe ciastka Olka ciasto ciasto bezglutenowe ciasto czekoladowe ciasto drożdżowe ciasto francuskie ciasto parzone ciasto ucierane ciasto z oliwą ciasto z owocami ciecierzyca coolomat cukinia curry cydr cynamon cytryna czarna rzepa czekolada czereśnie czosnek daktyle danie jednogarnkowe deser dla rodziców do pieczywa drożdże dynia dżem eklery fasola faworki fenkuł figi Filmy flaki galaretka garnek rzymski gęś gnocchi gofry gołąbki groch groszek gruszki grzyby humor imbir indyk inne jabłka jagody jagodzianki jajka jajko jarmuż jogurt kaczka kajmak kakao kalafior kalarepa kalmary kapary kapusta karkówka karmel Karnawał kasza kasza gryczana kasza jaglana kasza jęczmienna kasza manna kasztany kawa keks kiełbasa kisiel kiszona kapusta kluski kminek knedle knish kokos koperek kopytka kotlety krokiety królik kruche ciasto kruszonka kuchnie świata kukurydza kurczak kurczak wędzony kurki kurkuma lazania leczo lody lukier lukier plastyczny łosoś majonez mak makaron makowiec makrela maliny mandarynki mango marcepan marchewka masa budyniowa masa czekoladowa masa jagodowa masa kajmakowa masa serowa masa śmietanowa masa truskawkowa masa z pianek marshmallow mascarpone masło orzechowe maślanka mazurek mąka gryczana mąka kasztanowa mąka kukurydziana mąka orkiszowa mąka razowa mąka żytnia mięso mielone mięta migdały miód mleko mleko kokosowe mleko skondensowane mleko w proszku młoda kapusta moje dzieci morele mozzarella mrożonki muffinki murzynek musli na parze nagrody i wyróżnienia naleśniki natka pietruszki nektarynki nutella obiad obiad na słodko ogórek ogórek kiszony ogórki Olek recenzuje oliwa oliwki omlet oponki orzechy oscypek otręby owoce morza pancakes panierowane papryka parmezan pascha pasta pasztet pączki pesto pęczak pieczarki pieczywo pierniki pierogi pistacje pizza placki placuszki płatki jęczmienne płatki owsiane podroby podróże polewa czekoladowa POLITYKA PLIKÓW COOKIES pomarańcza pomidory pomidory suszone por porzeczki przemyślenia matki-kulinarki przetwory przyjęcie dla dzieci ptysie pulpety rabarbar racuchy radicchio recenzje filmów recenzje filmów dla dzieci recenzje gier recenzje książek recenzje restauracji ricotta risotto rodzynki rogale rogaliki rolada roszponka rozmaryn rukola ryby ryż rzodkiewki sajgonki sałata sałatka sałatki samsa schab seler seler naciowy semolina ser ser feta ser kozi ser pleśniowy ser pleśniowy. serek homogenizowany serek topiony sernik sezam siemię lniane skorupki waflowe słonecznik soczewica soja sok sos beszamelowy sos czosnkowy sos pomidorowy sos sojowy sól strucla sucharki surimi surówka szafran szarlotka szczaw szczypiorek szparagi szpinak szybki obiad szynka śledź śliwki śmietana śniadanie tarta Tłusty Czwartek tofu topinambur tort torty trufle truskawki tuńczyk twaróg Viva la pasta wafle Walentynki wanilia warsztaty warzywa gotowane wątróbka Wielkanoc wieprzowina wino wiśnie wołowina z dżemem z owocami zakwas pszenny zakwas zytni zapiekanka zdrowie zielony groszek ziemniaki zrazy zupa zupy żelatyna żółtka żółty ser żurawina żurek

Prawa autorskie

Wszystkie teksty oraz zdjęcia potraw zamieszczane na blogu są wyłącznie mojego autorstwa. Osoby zainteresowane powielaniem, publikacją bądź innego rodzaju wykorzystaniem zamieszczanych tu treści proszę o kontakt pod adresem e-mailowym: a.cirin@wp.pl.