środa, 3 października 2012

Bobas Lubi Wybór - Metoda żywienia BLW

Na rynku wiele jest obecnie książek z przepisami dla dzieci. Mniej bądź bardziej interesujących. Z pięknymi ilustracjami i bez nich. Książka o której chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć to jednak nie tylko książka z przepisami, ale książka przedstawiająca metodę żywienia niemowląt.
Przyznaję, że pierwsze moje odczucia były trochę negatywne. Ale po kolei...:)
Metoda BLW to metoda wprowadzania stałych pokarmów. Według autorek stanowi część naturalnego rozwoju dziecka, daje mu czas na nauczenie się nowych umiejętności i zdobycie większej pewności siebie.
Odrzuca karmienie niemowląt papkami przy pomocy łyżeczki (to mnie nieco zszokowało, bo dwoje starszych dzieci tak właśnie karmiłam i nie wyobrażałam sobie innej formy). Stawia duży nacisk na wspólne posiłki i dzielenie się pożywieniem z dzieckiem (tu jak najbardziej jestem za! celebrowanie wspólnych posiłków i przykład płynący ze strony rodziców to dla mnie świętość).
Metoda zakłada, że dziecko będzie samo brało do rączki kawałki prawdziwego jedzenia, będzie je poznawało za pomocą dotyku, węchu, smaku i stopniowo nauczy się jeść.

I tu sięgnęłam wspomnieniami do pierwszych posiłków moich dzieci (które nie miały żadnych somatycznych problemów z jedzeniem) kiedy zaczęliśmy rozszerzać ich dietę... Było wypluwanie, krztuszenie się, mimo iż pokarmy były papkowate. No tak pięknie to nie wyglądało. Autorki książki rozwiewają wątpliwości osób takich jak ja w ten sposób:



Pamiętać jednak należy, że z założenia rozszerzamy dietę dziecka 6 miesięcznego (lub starszego). Dietę moich dzieci z różnych powodów rozszerzałam od 4 miesiąca. Stąd też rozbieżność w postrzeganiu gotowości do samodzielnego jedzenia. Dziecko powinno już siedzieć i dobrze chwytać wtedy może się to udać:)
Niezależnie od podejścia do założeń metody warto się z nią szczegółowo zapoznać i na przykład wdrażać ją częściowo i w późniejszym okresie życia dziecka. W książce znajdziecie również wiele ciekawych porad ogólnie na temat żywienia i włączania stałych pokarmów, a przede wszystkim ponad 130 przepisów na różnorodne dania dla dzieci (przepisy nie są ilustrowane).

Ciekawa jestem też Waszego zdania na temat tej metody. Jak rozpoczynaliście rozszerzanie diety Waszych maluchów?

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Mamania

5 komentarzy:

  1. No to się wypowiem: U nas odkąd Ola potrafiła samodzielnie siedzieć jadamy razem przy stole. Pełną rodziną każdego dnia śniadania i kolacje (jak się człowiek uprze, to się uda). Ok. 6 m-ca zaczęłam podawać jej papki warzywne (nie owoce, bo są bardziej słodkie i dziecko (i nie tylko) od razu chętniej jada słodkie). Jak wypluwała jakieś konkretne warzywo, odstawiałam i podawałam za kilka dni i tak z większością do skutku, aż jej podniebienie zaakceptowało smak :) Nie na siłę, ale konsekwentnie. I zadziałało! Jako roczny bobas jadła już bardzo dużą gamę warzyw i owoców. Niektóre wyszukane potrawy tak, jej smakowały, że pamiętam jak zimą często wystawiałam jej porcję zapiekanki z makaronu sojowego z 3 serami na taras, żeby jak najszybciej wystygła (zima dzięki Bogu była mroźna). Ale miała też swoje upodobania, np. między 1, a 1,5 roku codziennie na kolacje jadła pieczone tofu z imbirem w marynacie słodko kwaśnej z warzywami (pozostałe posiłki były urozmaicone :)). Do dziś pamiętam, jak fajnie wymawiała słowo "tofu". Ależ sobie powspominałam.... :) Ale dziś jestem szczęśliwą mamą, która poszukuje i odkrywa bogactwo kuchni razem z córką! P.S. Twój przepis na dyniową genialny. Olka pałaszowała i nie było mowy o tym, że to zupa dla bobasów!!! Dzięki!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwona - z moimi było podobnie (pomijając tofu:)), ale koło 2 lat zaczęło się selekcjonowanie jedzenia. Ukochany brokuł u Olka spadł na pozycję "śmierdzi i nie da się jeść". U Ewy widzę podobną tendencję. Grunt to się jednak nie poddawać i zachęcać różnymi możliwymi sposobami:) Świetnie, że Twoja Ola nie zamknęła się na smaki i dzięki temu możecie teraz wspólnie się nimi delektować:)

      Usuń
    2. Wiem, o czym piszesz. Nie wiem, gdzie nie popełniłam błędu :). Znam właśnie mnóstwo przypadków dzieciaków, które pomiędzy 1, a 2 rokiem jadły wszystko, a potem....Ja pamiętam, że Ola chętnie ze mną wtedy gotowała (co kończyło się porządkami generalnymi), no i w domu nie ma zbyt wiele niezdrowych pokus.....:)Mam też zwyczaj tłumaczenia dziecku, jakie cenne składniki znajdują się w danej potrawie i na co nam to dobrze robi :) Ale to już chyba lekka indoktrynacja :)( w nocy, o północy wie, że od łososia, awokado i orzechów jest się mądrym... itp)

      Usuń
    3. A propos orzechów to Olek wysnuł ostatnio teorie, że gdyby tak spożywać dużą porcję codziennie to poziom inteligencji by mu rósł w zawrotnym tempie:) Ja w sumie robiłam podobnie jak Ty, ale i tak nam się nie udało. Ola jest wyjątkowa:), chociaż i z Olkiem nie jest najgorzej - coś tam na szczęście je , a i coraz więcej próbuje (z różnym skutkiem, ale grunt, że próbuje)

      Usuń
  2. U mnie z tym jedzeniem to jakoś akurat bezboleśnie przeszło ...ale tylko do momentu kiedy Olek miał jakieś 2 latka i nagle odmówił jedzenia owoców i warzyw i jeszcze wiele innych rzeczy tak sam z siebie odrzucił ...ale zmieniłos ie to jak poszedł do przedszkola ...znów zajada wszystko ze smakiem ...choc akurat co do surowych owoców i warzyw mu zostało ...bo o dziwo w zupie zje wszystkie warzywa:)
    Co do ksiazki to poszukam jej na księgarnianych półkach:) przyda się:) buziolek

    OdpowiedzUsuń

O mnie

Moje zdjęcie
Dlaczego Bajkorada? Ponieważ doradzam jak gotować proste posiłki dla całej rodziny, (trójki dzieci) a w wolnych chwilach piszę bajki.

Szukaj po haśle

agrest ajvar akcje konkursowe amarantus ananas anchois awokado babeczki babka Bajeczna Fabryka bajgle BAJKI bakalie bakłażan banan banany bazylia beza bezglutenowe białka bigos biszkopt bita śmietana boczek borówki botwinka Boże Narodzenie bób brokuł brownie brukselka brzoskwinie budyń bulion bułeczki bułka buraki cake pops cebula chałka chałwa chipsy chleb chrusty ciasta ciasteczka na 10 rączek ciastka ciastka drożdżowe ciastka Olka ciasto ciasto bezglutenowe ciasto czekoladowe ciasto drożdżowe ciasto francuskie ciasto parzone ciasto ucierane ciasto z oliwą ciasto z owocami ciecierzyca coolomat cukinia curry cydr cynamon cytryna czarna rzepa czekolada czereśnie czosnek daktyle danie jednogarnkowe deser dla rodziców do pieczywa drożdże dynia dżem eklery fasola faworki fenkuł figi Filmy flaki galaretka garnek rzymski gęś gnocchi gofry gołąbki groch groszek gruszki grzyby humor imbir indyk inne jabłka jagody jagodzianki jajka jajko jarmuż jogurt kaczka kajmak kakao kalafior kalarepa kalmary kapary kapusta karkówka karmel Karnawał kasza kasza gryczana kasza jaglana kasza jęczmienna kasza manna kasztany kawa keks kiełbasa kisiel kiszona kapusta kluski kminek knedle knish kokos koperek kopytka kotlety krokiety królik kruche ciasto kruszonka kuchnie świata kukurydza kurczak kurczak wędzony kurki kurkuma lazania leczo lody lukier lukier plastyczny łosoś majonez mak makaron makowiec makrela maliny mandarynki mango marcepan marchewka masa budyniowa masa czekoladowa masa jagodowa masa kajmakowa masa serowa masa śmietanowa masa truskawkowa masa z pianek marshmallow mascarpone masło orzechowe maślanka mazurek mąka gryczana mąka kasztanowa mąka kukurydziana mąka orkiszowa mąka razowa mąka żytnia mięso mielone mięta migdały miód mleko mleko kokosowe mleko skondensowane mleko w proszku młoda kapusta moje dzieci morele mozzarella mrożonki muffinki murzynek musli na parze nagrody i wyróżnienia naleśniki natka pietruszki nektarynki nutella obiad obiad na słodko ogórek ogórek kiszony ogórki Olek recenzuje oliwa oliwki omlet oponki orzechy oscypek otręby owoce morza pancakes panierowane papryka parmezan pascha pasta pasztet pączki pesto pęczak pieczarki pieczywo pierniki pierogi pistacje pizza placki placuszki płatki jęczmienne płatki owsiane podroby podróże polewa czekoladowa POLITYKA PLIKÓW COOKIES pomarańcza pomidory pomidory suszone por porzeczki przemyślenia matki-kulinarki przetwory przyjęcie dla dzieci ptysie pulpety rabarbar racuchy radicchio recenzje filmów recenzje filmów dla dzieci recenzje gier recenzje książek recenzje restauracji ricotta risotto rodzynki rogale rogaliki rolada roszponka rozmaryn rukola ryby ryż rzodkiewki sajgonki sałata sałatka sałatki samsa schab seler seler naciowy semolina ser ser feta ser kozi ser pleśniowy ser pleśniowy. serek homogenizowany serek topiony sernik sezam siemię lniane skorupki waflowe słonecznik soczewica soja sok sos beszamelowy sos czosnkowy sos pomidorowy sos sojowy sól strucla sucharki surimi surówka szafran szarlotka szczaw szczypiorek szparagi szpinak szybki obiad szynka śledź śliwki śmietana śniadanie tarta Tłusty Czwartek tofu topinambur torty trufle truskawki tuńczyk twaróg Viva la pasta wafle Walentynki wanilia warsztaty warzywa gotowane wątróbka Wielkanoc wieprzowina wino wiśnie wołowina z dżemem z owocami zakwas pszenny zakwas zytni zapiekanka zdrowie zielony groszek ziemniaki zrazy zupa zupy żelatyna żółtka żółty ser żurawina żurek

Prawa autorskie

Wszystkie teksty oraz zdjęcia potraw zamieszczane na blogu są wyłącznie mojego autorstwa. Osoby zainteresowane powielaniem, publikacją bądź innego rodzaju wykorzystaniem zamieszczanych tu treści proszę o kontakt pod adresem e-mailowym: a.cirin@wp.pl.