19:53

Keks świąteczny Nigelli


Keks świąteczny według przepisu Nigelli. 
W tym roku zdradziłam piernik staropolski (choć wciąż dla mnie rewelacyjny), na rzecz tego nadzianego bakaliami wypieku. 
Jest niesamowicie aromatyczny. Bakalie skąpane w brandy...uwierzcie, że to prawdziwe ciasto grzechu warte. Wystarczy jeden mały kawałeczek, aby poczuć się jak w niebie. Przygotowuje się go na minimum 3 tygodnie przed spożyciem - co w przypadku świątecznych wypieków jest bardzo cennym atutem. 
Poniżej podaję przepis na dwukilogramowe ciasto, ale jeżeli chcecie o połowę mniejsze, to odsyłam Was do Karoliny (klik), u której to cudo wypatrzyłam. 

Składniki (tortownica 23 cm lub forma kwadratowa 20 cm):

  • 700 g rodzynek sułtańskich
  • 225 g zwykłych rodzynek
  • 110 g koryntek
  • 110 g kandyzowanych wiśni
  • 110 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
  • 120 ml brandy lub sherry (użyłam 230 ml)
  • 225 g masła
  • 195 g cukru trzcinowego
  • 1 łyżeczka skórki otartej z pomarańczy
  • 1 łyżeczka skórki otartej z cytryny
  • 4 duże jajka
  • 2 łyżki dżemu pomarańczowego
  • 350 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka przyprawy korzennej
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka esencji migdałowej
  • szczypta soli

Wszystkie owoce i kandyzowane skórki (można zastosować lekką dowolność w ich doborze, zamiast wiśni użyłam suszonych moreli i zmieniłam proporcje rodzynek (dałam więcej zwykłych)), wsypać do miski i zalać brandy (zalałam ok. 200 ml, pozostały alkohol zużyłam do nasączenia ciasta po upieczeniu). Przykryć i odstawić na noc. 
Formę wyłożyć podwójną warstwą papieru do pieczenia. Powinien wystawać ok. 10 cm ponad brzegi formy. Masło utrzeć z cukrem, aż będzie puszyste. Dodać skórki otarte z cytryny i pomarańczy. Dodać jajka (wrzucać po jednym), cały czas ucierając. Następnie dodać dżem pomarańczowy. W osobnej misce wymieszać mąkę, sól i przyprawy. Na zmianę dodawać do utartego masła z jajkami namoczone owoce i mąkę. Mieszać po każdym dodaniu składników. Na koniec wlać esencję migdałową. Ciasto przelać do formy. Piec 3-3,5 godziny w 150 stopniach. 
Upieczone, gorące ciasto, posmarować po wierzchu kilkoma łyżkami alkoholu. Pozostawić ciasto w formie i zawinąć je w folię aluminiową (razem z formą). W ten sposób całkowicie wystudzić. Ostudzone przełożyć do nowej folii i zamknąć w szczelnym pojemniku (najlepiej puszce). Odstawić na 3 tygodnie. Keks można polukrować przed podaniem. 





12 komentarzy:

  1. Patrz i Twój ciemniejszy jest. Ciekawe od czego to zależy. Moje co roku są dość jasne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kabamaiga - ideałem dla mnie jest ten jaśniejszy i do niego będę dążyć następnym razem. Trzymałam go 3,5 godziny, a chyba w tym przypadku wystarczyłoby 3 :)

      Usuń
  2. robiłam go !!!! pyszny jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwona - :) ja się zakochałam :) Zdecydowanie będzie mój również w kolejne święta :)

      Usuń
  3. To i ja go muszę wypróbować. Wygląda bogato :) Sylwia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia - koniecznie :) Jest boski!

      Usuń
  4. Aniu ja się na tego keksa czaję i czaję .... może w przyszłym roku i ja go w końcu upiekę:). Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  5. Mmm, wygląda obłędnie :)
    Ja w tym roku z żadnymi leżakującymi wypiekami nie zdążyłam, niestety...

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu, w jakiej temperaturze pieczemy ten keks? 3 godziny aż ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 150 - co do czasu to zmniejszę go tym razem ponieważ wolałabym jaśniejszy :)

      Usuń
  7. Aniu wczoraj upiekłam go po raz drugi ... bo tak nam posmakował rok temu, ze nie wyobrażam sobie, że nie byłoby tego ciasta na Święta. Jest cudowne ... i u mnie też dośc ciemne:), ale nam to nie przeszkadza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jola, ja chyba też znowu upiekę. Mi zawsze najbardziej smakuje po świętach :)

      Usuń